Poznaj Absolwenta - Maciej Komański
Jestem zaprawiony w boju, czyli dlaczego nie mam w domu radia
Rozmowa z Maciejem Komańskim – absolwentem z 2003 r. studiów zaocznych na kierunku Administracja, specjalność: prawo i stosunki międzynarodowe; pracę licencjacką obronił u prof. Bogdana Koszela, dotyczyła ona roli Senatu w Polsce; obecnie jest dyrektorem działu promocji radia RMI FM Michał Staniszewski: Pamięta Pan, co zadecydowało o wyborze WSZiB w Poznaniu? Maciej Komański: Miałem kolegę, który kończył studia we WSZiB w Poznaniu, był wtedy na V roku, opowiadał mi dużo dobrego o Szkole i tak się zdecydowałem. Złożyłem papiery i do dzisiaj tego nie żałuję. M. S.: Można przyjąć zatem, że marketing szeptany jest skuteczny. Jaki związek widzi Pan obecnie pomiędzy studiami a obecną swoją pracą w radiu, gdzie potrzebna jest głównie wiedza z zakresu marketingu? M. K.: Nie ma bezpośredniego przełożenia, jednak wiedza zdobywana na wielu przedmiotach, które miałem na studiach, jest potrzebna do dziś i pomaga w pracy. Obok psychologii czy lektoratów wymieniłbym jeszcze możliwość rozwiązywania różnych administracyjnych zawiłości, problemów związanych z prawną stroną naszych umów z klientami. Wiedza sprawia, że nie czuję się w tych skomplikowanych kwestiach zagubiony. M. S.: W jaki sposób dziś widzi Pan studia prowadzone w tamtych latach w trybie zaocznym w odniesieniu do studiów dziennych? Czy udawało się znaleźć czas na jakąś działalność dodatkową? M. K.: Nie widywaliśmy się wyłącznie na wykładach. Istniało także życie towarzysko-kulturalne, chodziliśmy do kina, spotykaliśmy się w pubie. Rodziły się przyjaźnie, część z nich przetrwała do dziś. Nadal do siebie piszemy, utrzymujemy kontakt, choć oczywiście brakuje czasu na spotkania bezpośrednie. To, że ludzie wtedy decydowali się na studia zaoczne, i decydują się nadal, wynika z różnych rzeczy. Pracodawcy bardzo cenią sobie przygotowanie zawodowe, podjętą w czasie studiów pracę, a dyplomy w świetle polskiego prawa są tak naprawdę równoważne. Z mojej perspektywy zawodowej mogę powiedzieć, że studia zaoczne mogą lepiej przygotować do pracy niż studia dzienne. Mówiąc kolokwialnie: człowiek jest bardziej zaprawiony w boju. Starając się o pracę po studiach, nigdy nie usłyszałem pytania o tryb skończonych studiów. A zasada jest prosta: łatwiej znaleźć pracę, ucząc się tylko w weekendy, niż uczyć się przez cały tydzień i znaleźć pracę na weekend. Wiadomo, że wiedza połączona z możliwością jej sprawdzenia w konkretnych sytuacjach daje większe szanse na zdobycie pracy, dostarcza pewności w kontakcie z pracodawcą. Pracodawca widząc człowieka z doświadczeniem zdobytym już podczas studiów, chętniej przyjmuje go do pracy. Wiedza bez praktyki przestaje wystarczać. Można powiedzieć, że studenci zaoczni wychodzą z cienia, zawsze byli „ubogimi krewnymi” studentów studiów dziennych. Ja sam zawsze czułem się połnoprawnym studentem. Bardzo ważną sprawą jest też – zwłaszcza w mojej pracy – umiejętność nawiązania kontaktu z ludźmi, prowadzenie rozmów z osobami na eksponowanych stanowiskach, często z dyrektorami dużych firm, prezesami czy nawet z całym zarządem. Nie ma wtedy miejsca na zdenerwowanie, na jakieś błędy, trzeba wzbudzić zaufanie i osiągnąć cel. Tego nauczymy się tylko w praktyce, odbywając setki takich spotkań. M. S.: Pracuje Pan w radiu. Charakter radia zmienił się w porównaniu na przykład z tym z połowy lat 80. Radio stanowiło wtedy często jedyną możliwość poznania ciekawej muzyki, zwłaszcza że puszczano całe płyty. M. K.: Tak, dochodziło nawet do tego, że prowadzący audycję dawał wyraźny sygnał do rozpoczęcia nagrywania takiej czy innej płyty na naszych domowych magnetofonach. M. S.: Te czasy jednak minęły, radio spełnia inną rolę, najczęściej informacyjną lub miłego tła podczas jazdy samochodem czy w pracy. Jak Pan sam widzi tę rolę? M. K.: Trudno to ocenić jednoznacznie, ponieważ rynek radiowy w ostatnich latach bardzo się rozbudował. Działają stacje komercyjne, nastawione głównie na rozrywkę. Są też stacje, które próbują pełnić rodzaj misji kulturalno-edukacyjnej. Zapewne każdy znajdzie coś dla siebie, wybór różnorodnych stacji jest bardzo duży. Sam jestem zwolennikiem radia „mieszanego”, w którym znajdzie się zarówno trochę „gadania”, polityki, jak i dobrego grania. M. S.: Czy słucha Pan radia po pracy, w domu? M. K.: W samochodzie zawsze słucham radia, najczęściej konkurencji, w domu natomiast nigdy. Nie mam nawet odbiornika w domu. |









