MATEUSZ GOŁĄB – student V semestru studiów niestacjonarnych pierwszego stopnia na kierunku Zarządzanie, specjalność: reklama i marketing, nowy przewodniczący Samorządu Studenckiego
Michał Staniszewski: Czym Pan się kierował w wyborze uczelni i trybu studiów?
Mateusz Gołąb: Od początku przyjąłem, że będę studiował w trybie niestacjonarnym i jednocześnie pracował. Wybierając uczelnię, kierowałem się renomą oraz tym, czy w ofercie edukacyjnej jest specjalność reklama i marketing. Tak podjąłem decyzję o studiach w Wyższej Szkole Zarządzania i Bankowości w Poznaniu, która jest najstarszą uczelnią niepubliczną w Wielkopolsce, a studia magisterskie na Zarządzaniu – co dla mnie istotne – są prowadzone od 12 lat. Już teraz wiem, że tutaj napiszę również pracę magisterską.
M. S.: Na czym polega Pana działalność zawodowa oraz studencka?
M. G.: Wszystkie moje przedsięwzięcia zawodowe są związane z reklamą. Od 3 lat zajmuję się reklamą wizualną. W przyszłości chciałbym przygotowywać kampanie reklamowe. Na zajęciach we WSZiB w Poznaniu uzupełniam i pogłębiam swoją wiedzę i na bieżąco ją wykorzystuję.
Założyłem ze znajomymi z innych uczelni Stowarzyszenie Studenckie na rzecz Promocji Sportu i Rekreacji. Robimy pierwszą akcję dotyczącą domu dziecka: spotkamy się z piłkarzami Lecha Poznań, Warty Poznań oraz w związku z Akademią Słowa. Mamy już sponsorów, będą nagrody, zainteresowaliśmy tą akcją różne media. Współpracujemy ze Studencką Radą Miasta Poznania. W planach mamy kolejne tego typu działania.
W ten sposób poszerzamy krąg znajomych, listę kontaktów. Jako przedstawiciel młodego pokolenia myślę, że warto uczestniczyć w życiu miasta, w różnych imprezach, spotkaniach. Wiadomo, że dziś budowane kontakty będą procentować w przyszłości. Uczestniczę też w targach uczelni wyższych na stoisku WSZiB w Poznaniu. To kolejny sposób na poznanie nowych ludzi, nawiązanie kontaktów.
M. S.: Działalność studencka wiąże się ze współdziałaniem różnych osób, o różnych osobowościach.
M. G.: Ważne, by w takiej grupie znalazły się osoby o różnorodnych zainteresowaniach, umiejętnościach, by wzajemnie się uzupełniały. Wiadomo, że teraz można jeszcze popełniać błędy, można próbować, sprawdzać, w czym jestem dobry. Przy wejściu na rynek pracy takich możliwości może już nie być. Musi też w naturalny sposób pojawić się osoba lidera, koordynatora wszystkich działań, na którym pozostałe osoby mogą polegać.
M. S.: Łączy Pan studia z pracą oraz z realizacją projektów studenckich. Czy stwarza to jakieś problemy?
M. G.: Przyznam, że im więcej mam obowiązków, tym lepiej potrafię wykorzystać czas, tym jestem bardziej efektywny. Stres związany z wielością zajęć traktuję jako dodatkowy bodziec. Liczy się to, by dobrze planować różne zajęcia.
M. S.: Jak Pan widzi samą Uczelnię, wykłady, wykładowców?
M. G.: Jeśli chodzi o tematykę związaną z reklamą i marketingiem, to bardzo ciekawe wykłady prowadzą młodzi doktorzy, którzy interesują się wszystkim tym, co nowe w tym obszarze. Nie chciałbym nikogo z nazwiska wymieniać, ale z profesorów oczywiście nie sposób pominąć pana profesora Henryka Mruka: osoby o ogromnej wiedzy, którą potrafi komunikatywnie przekazać. Jest człowiekiem bezpośrednim, otwartym na różne pytania. Wszystkim udziela się optymizm Profesora, młodzieńcza chęć mierzenia się z nowymi wyzwaniami, takimi jak choćby neuromarketing.
M. S.: Uczestniczył Pan w jednym z wykładów z cyklu „Spotkania z neuromarketingiem” – wykładzie Anny Choromańskiej z warszawskiego LABoratory & Co. Wcześniej odbyły się wykłady prof. Rafała Ohme i Janusza Plenclera. Jak Pan widzi te nowe metody marketingowe?
M. G.: Podjąłem tę tematykę w mojej pracy licencjackiej. Trudność polega na tym, że będzie to chyba pierwsza praca licencjacka w Wyższej Szkole Zarządzania i Bankowości w Poznaniu poświęcona tej tematyce. A może pierwsza w Poznaniu? Cóż, przede mną kolejne wyzwanie.
M. S.: Czym Pan się pasjonuje, gdy nie zajmuje się Pan pracą zawodową lub działalnością w Samorządzie Studenckim?
M. G.: Fascynują mnie sporty ekstremalne, niektórych nie mogę uprawiać z przyczyn finansowych. Mam jednak nadzieję, że w przyszłości się to zmieni. To, co najbardziej mnie interesuje, to le parkour, czyli wykorzystywanie przedmiotów w przestrzeni do szybkiego przemieszczania się. Ten mało jeszcze znany w Polsce sport chciałbym rozpropagować wśród studentów. Oczywiście nie mogę zapomnieć o tańcu współczesnym, któremu poświęcam dużo wolnego czasu. Lubię też kino Quentina Tarantino.
Post scriptum
M. S.: 25 X 2009 r. został Pan wybrany przewodniczącym Samorządu Studenckiego WSZiB w Poznaniu. Gratuluję serdecznie. Nie sposób jednak nie zapytać od razu o plany związane z pracą Samorządu Studenckiego w rozpoczętym właśnie roku akademickim 2009/2010.
M. G.: Bardzo dziękuję. Zdaję sobie sprawę z wyzwania, które przede mną się pojawiło, ale nie boję się takich wyzwań. Myślę, że nasze plany dotyczące działalności studenckiej są różnorodne i mogą zainteresować wielu studentów. Chcemy rozszerzyć działalność Uczelnianego Klubu Kibica, już teraz myślimy o sposobie organizacji Juwenaliów, zorganizujemy wystawę fotograficzną, na pewno będą imprezy integracyjne, otrzęsiny. Chcielibyśmy powrócić do pomysłu realizowanego wcześniej, czyli prowadzenia gazetki uczelnianej. A w najbliższym czasie planujemy po raz kolejny spotkać się z wykładowcami, pracownikami administracyjnymi Uczelni i oczywiście ze studentami na imprezie „Poleć w kulki z…”.
październik 2009 r.